5 Wrzesnia 2010
Niedziela
Reklama
English French German Italian Russian Spanish
Miejsca w Kazimierzu - przeczytaj: Kamieniołomy Miejsca w Kazimierzu - przeczytaj: Wąwóz Korzeniowy Dół Miejsca w Kazimierzu - przeczytaj: Wąwóz Norowy Dół Miejsca w Kazimierzu - przeczytaj: Kazimierski rynek Miejsca w Kazimierzu - przeczytaj: Góra Trzech Krzyży Miejsca w Kazimierzu - przeczytaj: Pomnik "Ściana Płaczu" Miejsca w Kazimierzu - przeczytaj: Wąwóz Plebani Dół Miejsca w Kazimierzu - przeczytaj: Wąwóz Małachowskiego Miejsca w Kazimierzu - przeczytaj: Kuncewiczówka Miejsca w Kazimierzu - przeczytaj: Przystań statków pasażerskich Miejsca w Kazimierzu - przeczytaj: Cmentarz Żołnierzy Radzieckich
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Naszą witrynę przegląda teraz 6 gości 

Piesza wędrówka pt. "Uroki kazimierskich wąwozów i jarów" pozwoli nam poznać cztery najbardziej popularne wąwozy w Kazimierzu Dolnym: Plebani Dół, Wąwóz Małachowskiego, Norowy Dół oraz Korzeniowy Dół. Dostarczy niezapomnianych wrażeń i doznań. Trasa ma około 12 km.

Więcej…

Rajd pieszy po Kazimierskim Parku Krajobrazowym to blisko 20 kilometrowa wyprawa podczas której będziemy mieli okazję podziwiać najpiękniejsze miejsca i widoki okolic Kazimierza Dolnego. Będziemy pokonywać wąwozy i jary, oglądać rozległe i urokliwe krajobrazy z wysokich skarp, podziwiać niektóre zabytki i wiele innych. Trasa dostarczy niezapomnianych wrażeń dla oczu i duszy.

Więcej…

Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że okolice Bochotnicy należą do najbardziej "pociętych" wąwozami w Europie. Na 1 km kwadratowy przypada aż 11 km wąwozów.
Większość turystów odwiedzających Kazimierz Dolny doskonale zna tamtejsze wąwozy - Korzeniowy Dół lub Małachowskiego. Nieliczni docierają także do Norowego i Plebaniego Dołu. Natomiast wąwozy w okolicach Bochotnicy są zupełnie opustoszałe. Tymczasem swoimi rozmiarami i malowniczością nierzadko przewyższają wspomniane powyżej.

Więcej…

Na stromym i zalesionym zboczu położony jest XV wieczny zamek (a w zasadzie jego ruina) zwany Zamkiem Esterki. Legenda głosi, że Kazimierz Wielki będąc w podeszłym już wieku zakochał się w młodej i pięknej żydówce Esterce. Aby być blisko niej umieścił ją w zamku w Bochotnicy, dokąd z Kazimierza Dolnego potajemnie udawał się podziemnym korytarzem łączącym ponoć oba zamki. Chodź to tylko legenda my na chwilę wyobraźmy sobie, że tak właśnie było i wybierzmy się zauroczeni tą opowieścią na pieszą wędrówkę do pięknie położonego starego zamczyska.

Więcej…

Trasa ma długość około 6,5 km. Przejście proponowanej ścieżki umożliwi nam poznanie rezerwatu krajobrazowego "Skarpa Dobrska", interesującej budowy geologicznej, skał węglanowych, lessu, form erozji wąwozowej i sufozji. Czekają nas niezwykłe atrakcje widokowe, które długo pozostaną w pamięci. Czas potrzebny na przejście to 2 - 2, 5 godziny.

Więcej…

Nad najbardziej wysuniętym na wschód zakolem Wisły rozciąga się Kazimierski Park Krajobrazowy. Tu chroniony jest specyficzny krajobraz dolin m.in.: Grodarza, Bystrej, Wisły, krajobraz wąwozów rozcinających lessowe, zielone od grabu wzgórza. Kazimierski krajobraz cechują walory również kulturowe, do nich należą nie tylko zabytki Kazimierza, ale również wszelkie przydrożne krzyże, kapliczki, wiejskie chaty czy pomniki upamiętniające wydarzenia z czasów wojny.

Więcej…

Rogów położony jest w strefie krawędziowej Równiny Bełżyckiej i Kotliny Chodelskiej. Krawędź rozcięta jest systemem wąwozów lessowych, zbiegających się w dolinie Jaworzanki, w centrum wioski. Na mapie topograficznej, czy z lotu ptaka, wąwozy rogowskie przypominają pająka lub morską ośmiornicę, stąd niekiedy bywają nazywane "rogowską ośmiornicą".
Czas potrzebny na pokonanie trasy to około 2,5-3 godziny.

Więcej…

By poznać przepiękne okolice Kazimierza Dolnego, a przy okazji zobaczyć ciekawe, często mało znane miejsca można wybrać się np.: do „Krainy lessowych wąwozów”.
Spacerowy szlak czarny „Siecią lessowych wąwozów” charakteryzuje się wyjątkowymi walorami krajobrazowymi. Prowadzi on przez obszar uważany za najsilniej pocięty teren lessowymi wąwozami w Europie (w przeliczeniu na 1 km2 przypada aż 10 km długości wąwozów).

Więcej…
Home W okolicy Emilcin

Nasz portal dla aktywnych

Na naszym portalu odnajdziesz dokładne opisy wędrówek, dużo praktycznych informacji, map i zdjęć - a wszystko po to abyś mógł lepiej zaplanować swój aktywny odpoczynek w tym uroczym zakątku świata.

Spacery po Kazimierzu Dolnym

W 6 kilometrowy spacer na Albrechtówkę startujemy z Małego Rynku. Wybieramy niebieski szlak turystyczny w stronę Grodarza ul. Krakowską, na której są najpiękniejsze wille w całym mieście. Mijamy między innymi dawną plebanie z Karczmisk, z II poł. XVIII w., kapliczkę przydrożną ś. Jana Nepomucena z XIX w., a także wille Potworowskich, ruiny Faktorii Angielskiej, wille Zakopiańska, wille „Murka”. Ostatnim obiektem na tej ulicy będzie Spichlerz Kobiałki.

Statystyki od 08.2009

Odsłon : 224210
Reklama

Na historycznej ilustracji


Dawny Kazimierz Dolny

Tak wyglądał Kazimierz Dolny przed wiekami. Graf...


Dawny Janowiec

Tak wyglądał Janowiec przed wiekami. Grafiki tu ...


Dawna Bochotnica

Tak wyglądała Bochotnica przed wiekami. Grafiki ...


Dawne Puławy

Tak wyglądały Puławy na przełomie XIX i XX wie...

Pogoda w Kazimierzu

Reklama
Emilcin PDF Drukuj Email

Emilcin to mała wieś połozona nieopodal Opola Lubelskiego, znana w całej Polsce z tego, iż 1978 roku doszło tam do bliskiego spotkania III stopnia. Miszkaniec wsi Jan Wolski twierdził, że spotkał na skraju lasu istoty pozaziemskie. Poniżej zamieszczona jest relacja z tego najbardziej niezwykłego i dziwnego bliskiego spotkania z UFO w Polsce, która zbulwersowała pod koniec lat siedendziesiątych całą Polskę. Incydent w Emilcinie jest jednym z najciekawszych i najdokładniej zbadanych. Pisano o nim w wielu krajach - miedzy innymi w poważnych periodykach badawczych.

Kliknij aby powiększyć
Kliknij aby powiększyć

"Wczesnym rankiem 10 maja 1978 roku parę minut po ósmej rano, Jan Wolski jechał wozem konnym z sąsiedniego pegeeru drogą leśną w pobliżu swojej wioski. Nagle ujrzał idących przed nim drogą dwóch małych ludzików (około 1.4 do 1.5 metra wysokich), ubranych w obcisłe czarne kombinezony z kapturami, idących tą samą drogą. Poruszali się oni w dziwnie niezgrabny sposób, utrzymując swoje nogi w rozkroku.

Kiedy Wolski zaczął ich wyprzedzać, wskoczyli oni z obu stron na jego furmankę. To Wolskiego nie zdziwiło, bo taki był miejscowy zwyczaj. Zaskoczony był zaś ich niespodziewaną zwinnością. W tym momencie wóz doznał szarpnięcia w sposób zwiastujący nieproporcjonalnie duże zwiększenie ładunku. Siedząc po obu stronach Wolskiego, żywo dyskutowali z sobą jakiś problem, używając "diabelskiego" typu języka, składającego się z wielu ostrych i piskliwych dźwięków podobnych do gruchania gołębi i chichotów hieny. To wzbudziło w nim podejrzenia iż nie są oni ludźmi.

"Popatrzałem na nich z boku - mówił Wolski. - Dziwne to było jakieś, ubrane w czarniawe stroje, obcisłe, tylko dłonie mieli gołe, i twarze, ale byli jacyś tacy ciemnooliwkowi na gębie. Myślałem, że to może Chińczyki, ale o nic nie pytałem. Nogi im zwisały z wozu i widać było, że mieli dziwne buty, tego samego koloru co reszta ubrania, ale z przodu kończyły się one rozszerzeniem w kształcie płetw. Pomiędzy palcami dłoni też mieli takie małe błony - od nasady palców do końca pierwszego stawu. Nic zrozumiałego nie było od nich słychać... Mówili coś, a raczej "świergotali" między sobą ."
Kiedy po około trzystu metrach w końcu furmanka wyjechała na małą leśną polankę, Wolski zauważył przed ścianą drzew niezwykły srebrzysty wehikuł zawiśnięty około 4 do 5 metrów ponad powierzchnią ziemi.

- Duży był jak pół autobusu, i biały. Po bokach miał po dwa kręgi poziome, podobne do "przetaków", z których wystawały jakby dwa słupy wirującej tęczowej poświaty, ruszające się w górę i w dół. Na środku bocznej ściany widniał otwór wejściowy, z którego wyglądało jeszcze dwóch takich "potworków ". Wehikuł posiadał kształt małej prostokątnej chatki z dachem opisywanym przez Wolskiego "jak u stodoły".

Jego korpus z grubsza przypominał dwu-rotorowy helikopter. Wehikuł nie posiadał okien, a jedynie otwarte drzwi położone na środku przedniej ściany. Framuga tych drzwi ujawniła grubość ścianek wehikułu ocenianą na około 20 cm . UFO nie posiadało żadnego kołnierza, skrzydeł, nóg czy kół. Jedynymi elementami wystającymi z jego korpusu były cztery beczko-kształtne urządzenia ustawione w każdym narożu. Z każdej z tych czterech "beczek" odchodziła ku ziemi czarna, wirująca, pionowa forma opisywana przez Wolskiego jako "wiertło". "Wiertła" te sprawiały wrażenie wykonanych z czarnej materii stałej. Wszystkie cztery "wiertła" wirowały ogromnie szybko, chociaż nie powodowały one żadnego zauważalnego ruchu powietrza. Podczas wirowania wydawały słaby dźwięk buczący, nieco zbliżony do dźwięku wydawanego przez trzmiela. Nie było w nim żadnych okien.

Z drzwi tego pojazdu obniżyła się mała platforma przymocowana do czterech lin. Nagle stanął na niej ktoś "i przyjaznym gestem zaprosił do środka" - opowiada Wolski. Platforma dawała się odczuć jako sztywna i zdumiewająco pewna pod stopami, chociaż wyglądała ona niestabilnie i delikatnie. Błyskawicznie wydźwignęła ona Wolskiego z jednym humanoidem do wehikułu, gdzie oczekiwało już na nich dalszych dwóch humanoidów. Czwarty z nich dołączył do reszty po drugim obniżeniu się platformy. Wehikuł ten posiadał więc czterech członków załogi.

Jan Wolski ze swojego pobytu w statku Obcych zapamiętał kilka rzeczy. Wewnątrz wehikułu znajdował się pojedynczy prostokątny pokój. Jego ściany były całkowicie nieprzepuszczalne dla światła. Nie było też żadnego okna. Stąd jedynym źródłem oświetlenia był otwór drzwiowy. Było ciemno, światło padało tylko przez otwarte drzwi. Drzwi były zawinięte w rodzaj pionowej tuby znajdującej się po ich lewej framudze. Podłoga, ściany, i płaski sufit wyglądały jak odlane z twardego w dotyku materiału podobnego do szkła. Pokój był pusty, bez żadnych mebli, zawierał jedynie pod czterema ścianami małe czarne ławeczki wysokie na jakieś 60 cm przymocowane do ściany linkami (po dwie linki na jedno siedzenie). W jednej ze ścian były dwa małe otwory, w których jeden z osobników manipulował czarną pałeczką. W kabinie nie spostrzegł żadnych przełączników, wskaźników albo lampek kontrolnych. Koło wejścia leżało kilkanaście żywych ptaków: wron, kawek. Sufit był półokrągły i wzdłuż niego - od jednej ściany do drugiej - biegła czarna "rura".

Dookoła krzątali się dziwni ludzie. "Byli trochę niżsi niż ziemianie, mieli ciemnozielone twarze. Jedynym ubraniem był czarno-szary, obcisły strój pokrywający całe ciało. Nie było na nim żadnych guzików ani suwaków. Mieli skośne oczy a usta przypominały cienką, bezbarwną kreskę. Każdy z palców otoczony był obwódką, jakby zielonym źdźbłem trawy. Rozmawiali ze sobą w nieznanym języku" - mówił. Wolskiego zaskoczyło tempo dialogu: "wydawało mi się niemożliwe, żeby sami siebie rozumieli".

W pewnym momencie do pomieszczenia, gdzie przebywał Wolski wszedł ktoś ważniejszy, bo obcy wyraźnie uspokoili się i ucichli. Pokazując na migi obcy zmusili go, aby się rozebrał. "Kazali mi - opowiada Wolski - na migi - bym się rozebrał... do naga - Badali mnie jakimiś krążkami podobnymi do talerzyków. Zbliżali je do mnie i oddalali. Badało tylko dwóch, a jeden stał przy ścianie i w małym otworku wiercił małym, czarnym patyczkiem zakończonym kulką. W tym samym czasie jedli - coś potwornie przezroczystego, przypominającego lód "

Po kilku minutach badania pozwolono mu się ponownie ubrać. Wizyta była najwyraźniej skończona. Po zbadaniu Wolskiego kosmici zwieźli go na dół i wypuścili. Odchodził, kłaniając się czapką, a oni stali w drzwiach, kiwali głowami i wykrzywiali się. Wolski opowiada dalej: "Odwróciłem się przodem do istot w czarnych ubiorach, zdjąłem czapkę i powiedziałem wyraźnie: do widzenia. A oni też jakby wszyscy się kłaniali. Zresztą byli dla mnie cały czas uprzejmi. Chcieli mnie nawet nakarmić jakimiś dziwnymi soplami, ale ja już chciałem wracać do domu. Bez kłopotów zjechałem pomostem kilka metrów w dół. Wsiadłem na wóz i myślałem tylko o tym, jak najprędzej dojechać do domu i opowiedzieć wszystkim o tym co mnie spotkało .

Wolski ponownie zaprzągł konia i pognał do domu.

Tam zaalarmował swych dwóch synów, ale zanim się zebrali, zawiadomili sąsiadów i wreszcie pojechali, po UFO nie było już śladu. Kiedy po pół godzinie pojechał w to miejsce po tajemniczym obiekcie nie był ani śladu. Ściślej mówiąc, pozostały tylko ślady. Ale wcale nie tam, gdzie UFO wisiało w powietrzu. Wokoło na miękkim gruncie Obcy pozostawili mnóstwo śladów swej obecności w postaci odciśniętych śladów stóp - w lasku i na łące - aż się roiło od śladów stóp owych ufonautów. Niestety, przez kilka następnych dni zostały one całkowicie zadeptane przez setki ludzi i milicję.

Kiedy umykał do domu, nie odnotował on chwili odlotu wehikułu. Odlatujący obiekt widział jedynie pięcioletni chłopak z Emilcina, podczas przelotu na niewielkiej wysokości ponad Emilcinem i określił go jako "latający autobus". Ów świadek odnotował kwadratową klapę w podłodze wehikułu. Wkrótce po przelocie nad wioską wehikuł przyspieszył, wytworzył głośny "Bang" soniczny i zniknął z widoku. Kilkanaście minut przed spotkaniem z UFO Jana Wolskiego, kilku innych mieszkańców Emilcina słyszał dziwny głos określony jako okropny huk " albo dźwięk jak spod ziemi wydobyty ".

Rekonstrukcja wydarzeń, szczególnie zaś obliczanie czasu, dokonane w 1978 roku przez naukowców z Łodzi i Krakowa, wykazała iż incydent prawdopodobnie nie trwał dłużej niż godzinę, może półtorej. Tymczasem Wolski: "spotkałem tych "potworków" jakieś dziesięć po ósmej. Mam w domu budzik, który od lat chodzi dobrze. Była na nim godzina wpół do dwunastej" . Dodać należy, iż drogę z polany, na której wylądowało UFO, do domu - ok. 450 m - Wolski przejechał galopem.

A zatem całe wydarzenie musiało trwać około trzech godzin i dwudziestu minut, a nie godzinę czy półtorej! Wolski miał wtedy - w 1978 roku - 72 lata. Starego, zmęczonego ciężką pracą człowieka nie odważono się poddać seansowi hipnotycznemu w celu wydobycia z jego podświadomości zatartych wspomnień. Wolski nie żyje już od kilku lat. Będzie w pamięci jako pierwszy człowiek, który odważył się nie kryć z tym, co przeżył.

Podczas badań przeprowadzonych w 1981 r. przepytano innych mieszkańców wioski. Okazało się, że odlatujący obiekt widziało we wsi dużo ludzi. Nie chcieli oni jednak rozmawiać z ekipą telewizyjną.

Oględziny miejsca zdarzenia ujawniły ślady pozostawione przez załogę UFO, w postaci smug po przejściu przez pokrytą rosą trawę dwóch istot obok siebie, a także w kilku miejscach odcisków obuwia nietypowego kształtu (trapez zbliżony do prostokąta). Zauważono także ślady mogące wskazywać na pobieranie próbek ziemi. Obszar aktywności humanoidów koncentrował się wokół miejsca w którym ukryty był znajdujący się wówczas pod ziemią niezwykły "diabelski kamień" jaki zdawał się być głównym przedmiotem przylotu tych UFOnautów.

(źródło chodel.com)

Dziś nieopodal miejsca tych zarzeń znajduje sie Pomnik UFO, zas fani zjawisk paranormalnych spotykaja sie w Emilcinie na piknikach ufologicznych.

Do miejscowości dotrzemy kierując się na Opole Lubelskie. Po drodze warto zjechać z trasy (w miejscowści Karczmiska) i odwiedzić Chodlik i Rogów. Z Opola można wrócić przez Łaziska i Wilków, po drodze odwiedzając Piotrawin i Podgórz.

Kliknij aby powiększyć

 

 
Reklama

Dokąd na rowerze

Kazimierz Dolny położony jest wśród malowniczych wzgórz, porozcinanych gęstą siecią wąwozów, dolin i głębocznic. Obszar tego niezwykle urozmaiconego krajobrazu sięga na północ aż do przedmieść Puław, natomiast od południa kończy się pojedynczą skarpą Podgórz – Dobre – Rogów, za którą rozciągają się już jedynie płaskie, nizinne tereny Kotliny Chodelskiej. Właśnie poza tę 70 metrowej wysokości „ostatnią skarpę” wiedzie trasa wycieczki.

Więcej…
Reklama
Reklama
Reklama

Ciekawe artykuły


Kazimierz Dolny - szczegółowa historia

Kazimierz Dolny po raz pierwszy wymieniany jest w dokumentach z 1249 r. Osada powstała jednak wc...


Kazimierz Dolny - cud małego miasteczka

O przeszłości i teraźniejszości Kazimierza Dolnego z prof. Adamem Miłobędzkim, historykiem szt...


Wąwozy lessowe w okolicy Kazimierza

Kazimierza Dolnego nie trzeba przedstawiać. Miasto jest jedną z największych atrakcji Lubelszc...


Kiedy powstały tutejsze wawozy i dlaczego ich tak dużo

Wąwóz jest głęboką doliną o wąskim, suchym dnie i stromych zboczach, pozbawioną stale pły...


Turystyka aktywna w Krainie Wąwozów Lessowych

"Wczoraj znowu byliśmy piechota w Wąwolnicy. Wyszliśmy juz nad wieczorem, mrok nas zastał zar...

Reklama
rubytealwaskastandardszerokamalastandardduza
Reklama
Copyright © 2010 Open Source Matters. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem dostępnym na licencji GNU GPL.
Designed by Templatka.pl