|
Jedną z pierwszych legend, jakie poznałem w dzieciństwie, była niezwykła historia miłości króla Kazimierza Wielkiego i pięknej Żydówki Estery. Jej wypadki toczyły się w scenerii doskonale mi znanej: w romantycznej scenerii Kazimierza nad Wisłą.
To niezwykłe miasteczko, pełne zabytkowych kamieniczek i malowniczych drewnianych ruder, nad którymi wypiętrzały się ku niebu domy wokół Rynku, było jeszcze wówczas gęsto zamieszkane przez społeczność żydowską, a u stóp wyniosłej Góry Trzech Krzyży, na początku ul. Lubelskiej, stała przysadzista, pokryta gontowym dachem murowana synagoga, w której od setek lat wisiała piękna, pozłocista zasłona zwana parochetem. Jak wieść nios zasłonę tę haftowała sama Estera.
|
|
Więcej…
|
|
|
Legenda o nieszczęśliwej Helenie
Było to dawno dawno temu... Córka właścicieli zamku, Helena Lubomirska zakochała się w młodzieńcu, który nie dorównywał jej pozycją społeczną. Rodzice zdecydowanie przeciwstawili się jej planom matrymonialnym. Zrozpaczona Helena skoczyła z okna komnaty, w której więzili ją rodzice, umierając od zderzenia z dziedzińcem zamkowym. Dalszy ciąg przypomina troszeczkę bajkę o Królewnie Śnieżce. Zwłoki Heleny pochowano w szklanej trumnie. Nie wiadomo z jakich powodów jej ciało złożono na zamku w Kazimierzu. Duch Heleny co noc wracał do Janowca i odwiedzał sypialnię rodziców. Mając nadzieję na przywrócenie spokoju duszy zmarłej córki, Lubomirscy sprowadzili trumnę do Janowca i umieścili w miejscowym kościele. Nie wiadomo czy duch Heleny przestał nawiedzać sypialnię rodziców, ale pewne jest, że do dziś zdarza się go spotkać jak przemyka wśród ruin zamku w Janowcu.
|
|
Więcej…
|
|
Legendy zamku w Bochotnicy |
|
|
|
|
Legenda mówi że Kazimierz Wielki w podeszłym już wieku zakochał się w młodej Żydówce Esterce. Aby być blisko ukochanej król umieścił ją w zamku Bochotnicy dokąd potajemnie udawał się spacerem z Kazimierza Dolnego (istnieje też podobno podziemny korytarz łączący oba zamki). Dlatego też tutejszy zamek zwany jest "zamkiem Esterki". Jak było naprawdę nie wiadomo, co prawda Długosz potwierdza ten związek ale zamek w Bochotnicy nigdy nie był własnością królewską lecz rycerską.
|
|
Więcej…
|
|
Legenda o latarni morskiej na Wietrznej Górze |
|
|
|
|
Czy wieża w Kazimierzu Dolnym była kiedyś latarnią morską?
Mówi się, że dawno dawno temu, kiedy Wisłą spławiano zboże, wieża ta służyła jako sygnalizator, ogień palony na jej szczycie informował podrużujących po Wiśle, że dopływają do portu. A Kazimierz Dolny był wtedy znaczącym portem na "zbożowym szlaku". Nie wiadomo jednak czy tak było na pewno. Tak mówi wieść gminna ...
|
|
Więcej…
|
|
Jak kogut wygrał z diabłem |
|
|
|
|
Było to dawno, dawno temu, jeszcze w pogańskich czasach, kiedy na Wietrznej Górze (dawniej Kazimierz Dolny) szumiał ogromny, dębowy las. Na jego skraju, miejscowi odprawiali pogańskie praktyki oraz palili ognie, widoczne nawet z drugiej strony rzeki Wisły. Kiedyś, przelatywał tędy diabeł i bardzo mu się owe ognie spodobały. Rankiem, kiedy się rozwidniło i zobaczył tak cudną okolicę, postanowił tu zamieszkać na dłużej, bo okrutnie mu to wszystko przypadło do diablego serca. Najbardziej zachwyciły go wąwozy oraz dębowe i modrzewiowe lasy (bo wtedy rosło na granicznikach dużo modrzewi). Kazimierz Dolny tak mu się wtedy spodobał, że diabeł poczuł się tu jak w siódmym… piekle, oczywiście!
|
|
Więcej…
|
|
Legendy z okolic Kazimierza Dolnego |
|
|
|
|
Poszukiwacz złota w Karczmiskach
Do karczmy w Karczmiskach wszedł pewien człowiek o wyglądzie włóczęgi. Miał ze sobą tylko mały tobołek - cały swój majątek. Twierdził, że poszukuje złota. Ludzie zgromadzeni w karczmie wyśmiali go, skąd tu złoto? Ale stary spracowany Hajduk na nikogo i na nic nie zwracał uwagi. Drogi z Karczmisk rozchodzą się w cztery strony świata. Jedna z nich prowadzi do Słotwin, małej wioski - tam właśnie na polach rozegrała się ta straszna historia. Pewnego dnia wybrał się Hajduk na skarpy, które ciągnęły się przez sto metrów przy drodze do Słotwin. Zaczął kopać w poszukiwaniu złota. Trwało to kilka tygodni. Często starzec pracował do późna, z daleka widać było blask jego latarni. 24 września 1929 roku noc była gwiaździsta i ciepła. Do karczmy wpadł zdyszany jeden z mieszkańców, który wracając ze Słotwin zauważył, ze skarpa obsunęła się, grzebiąc zapewne włóczęgę. Ludzie rzucili się na pomoc, ale ciała nie odnaleziono. Pomyślano, że może Hajduk odszedł zniechęcony brakiem złota w Karczmiskach. Ale jak wytłumaczyć światło latarni pojawiające się, przy skarpie w każdą rocznicę tamtego wydarzenia?
|
|
Więcej…
|
|
Biała Pani w puławskim parku |
|
|
|
|
Od pewnego czasu w alejkach parku Czartoryskich pojawia się dziwna rozbielona postać w długiej jasnej, przezroczystej szacie. Widziano ją w lipcu bieżącego roku w okolicach Domku Gotyckiego. Pojawiła się nagle w oddali, pomiędzy drzewami i bardzo powoli zmierzała w kierunku mostku wiodącego do Domku Greckiego. Trwało to jednak krótką chwilę. Zjawa pojawia się jednak ciągle w różnych miejscach parku, a nawet w samym pałacu. Jednemu z pracowników puławskiego IUNG - u udało się jednak sfotografować puławską Białą Panią.
|
|
Więcej…
|
|
Na pustkowiu, u zbiegu dwóch dróg stał kiedyś stary pukutny krzyż. Jak głosi legenda, krzyż został postawiony przez żyda imieniem Lejdman na znak pokuty za grzechy. Lejdman był bogatym Żydem, który stracił swój majątek. Jak mówią ludzie złorzeczył Bogu i został ukarany. Przybył on prawdopodobnie z Palestyny, a następnie osiadł w Uściążu (w pobliżu Kazimierza Dolnego). Był dziwnym człowiekiem, prawdopodobnie nocami rozmawiał z diabłem, niektórzy słyszeli, jak obiecywał mu dusze za zwrócenie majątku.
|
|
Więcej…
|
|
Legenda o pochodzeniu nazwy Puławy |
|
|
|
|
Dawno temu, gdy Puławy nazywały się jeszcze Nową Aleksandria wydarzył się incydent, który po dzisiejszy dzień opowiadany jest przez mieszkańców tego położonego nad Wisłą miasta. Nowa Aleksandria znana była z połowu ryb. Dużą popularnością cieszyły się karczmy, w których zmęczeni rybacy mogli odpocząć po pracy, posilić się oraz napić się wina i miodu. Również wędrowcy, zatrzymujący się tam na nocleg nie szczędzili grosza. Pewnego pięknego dnia przejeżdżał przez osadę orszak rycerzy. Wśród nich był sławny Zawisza Czarny, uczestnik wielu turniejów i bitew, w tym bitwy pod Grunwaldem.
|
|
Więcej…
|
|
|
|
|
|